KOSZMAR POWRÓCIŁ

W inaugurującym wiosenne zmagania meczu z GKS Wikielec Mamry nie zdobyły punktów, ale strzeliły jednego gola. W drugim starciu o punkty z Unią Susz „Gieksa” trafiła już dwukrotnie, a jej konto powiększyło się o jedno „oczko”. Wszelkie statystyczne znaki na niebie i ziemi wskazywały więc, że w kolejnej ligowej potyczce z Zatoką Braniewo giżycczanie powinni wywalczyć trzy punkty, popierając je trzema bramkami. Niestety, w meczu z 11. drużyną tabeli powrócił największy koszmar podopiecznych Karola Lemechy – indolencja strzelecka.

Spotkanie zakończyło się remisem 2:2, który z pewnością usatysfakcjonował gości, bardzo rzadko w tym sezonie punktujących na wyjazdach. Braniewianie wygrali tylko z przedostatnią w tabeli Tęczą Miłomłyn i zremisowali z 12. w stawce Czarnymi Olecko, pozostałych osiem meczów przegrali. W sobotę do obiektów, które graczom Zatoki będą kojarzyć się miło, dołączył – niestety – stadion MOSiR w Giżycku. Początek meczu nie był tak udany dla gospodarzy jak w rozegranym tydzień wcześniej spotkaniu z Unią. Giżycczanie mieli problemy z konstruowaniem płynnych akcji, wymianą kilku dokładnych podań w jednej akcji i przedostaniem się w okolice bramki przyjezdnych, a na domiar złego w 21. minucie stracili gola z niczego. Po faulu Adama Bognackiego precyzyjnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Marcin Śniegocki i miejscowi musieli wznowić grę ze środka boiska. Minęły dwie minuty, a zranione Mamry dały się trafić po raz drugi, tym razem Kamilowi Graczykowi, który wykorzystał błąd giżyckiej defensywy (w sobotnim starciu osłabionej brakiem Błażeja Drężka, a przez to dalekiej od monolitu). Było więc już 0:2 i żarty się skończyły, trzeba było ostro wziąć się do roboty, by uniknąć kompletnego blamażu. Sygnał do ataku dał Tomasz Bańkowski, który jeszcze przed przerwą zdobył kontaktowego gola dla gospodarzy. Upragnione wyrównanie miało miejsce w 62. minucie, po okresie dobrej gry miejscowych. Wówczas to po wrzutce z prawej flanki do – wydawało się – już straconej piłki doszedł Michał Świderski (na zdjęciu) i w sobie tylko wiadomy sposób (z niemal zerowego kąta, po drodze obijając słupek) zmieścił ją we „wrotach” Zatoki.

foto: Bogusław Zawadzki

Popularny „Świder” mógł zostać niekwestionowanym bohaterem meczu, ale o ile przy golu miał ogrom szczęścia, o tyle już w kolejnych sytuacjach zdecydowanie mu go zabrakło. Mówimy o sytuacjach, w których piłka po dwóch strzałach 28-letniego pomocnika Mamr trafiła w słupek. Mimo naporu gospodarzy i kilku dogodnych sytuacji w ostatnim kwadransie wynik nie uległ już zmianie.

– Z pewnością jest to szczęśliwy dla nas remis – powiedział po meczu trener Zatoki Braniewo.

Zawodnikom znad Niegocina zabrakło przede wszystkim skuteczności! – mówią kibice

W meczu z Zatoką zagrali: Rafał Sosnowski, Tomasz Bańkowski, Adam Bognacki, Rafał Darda, Jakub Waszkiewicz, Jacek Rutkowski (Mateusz Szczerba), Mariusz Rutkowski, Jan Sidorowicz (Bartłomiej Szafran), Filip Rusiak, Michał Świderski, Krystian Wiszniewski (Bartłomiej Zacharewicz).

Kolejny mecz Mamry rozegrają w Wielką Sobotę, 20 kwietnia, ponownie na własnym boisku. W 21. serii rywalem giżycczan będzie Mrągowia Mrągowo. Pierwszy gwizdek o godz. 11.00.

Pop-up Player Example